sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 14 "Sklep"

  W barze tak jak dziewczyna przypuszczała nie pojawił się czerwono włosy nawet się cieszyła. Szla ze swoim kuzynem do domu, on jej się czasami przyglądał i lekko uśmiechał, nie wiedziała o co mu chodzi. Weszli do domu, a blondynka skierowała się do swojego pokoju i od razu położyła się spać miała ciężki dzień.

***
Rano obudziła się szybko wparowała do łazienki. Gdy z niej wyszła gotowa, wzięła torbę, zleciała szybo na dół wzięła śniadanie i pożegnała się z Chrisem. Na dworze po mimo zimnego powietrza, lekko świeciło i przygrzewało słońce, jak na tę porę roku pogoda była przepiękna. Zbliżała się do szkoły i gdy tylko przekroczyła próg szkoły Rozalia się na nią rzuciła.
-Słyszałaś o balu? –trzymała blondynkę za ramiona.
-Tak a co? –odsunęła jej ręce od siebie.
-No to że idziesz ze mną i z Jasmin do sklepu wybrać jakieś sukienki dla ciebie i dla mnie. –stała podekscytowana.
-No ok, ale spokojnie Roza. –próbowała ją uspokoić.
-Ależ ja jestem spokojna, a zaprosiłaś już Nathaniela, albo on ciebie? –biało włosa skrzyżowała ręce na klatce piersiowej.
-Tak, on mnie wczoraj zapytał. –blondynka się trochę zawstydziła.
-Naprawdę to super, chodź do klasy są tam dziewczyny i jeszcze Alex i Armin. –złapała Beili za rękę i pociągnęła, w stronę klasy. 
Gdy tylko weszła do klasy, zauważył ją Armin i podszedł do niej.
-Możemy chwile pogadać ale gdzie indziej? –spojrzał blondynce w oczy.
-Tak. –wyszli z klasy.
Kierowali się na koniec korytarza.
-No to, o co chodzi? –oparła się o ścianę.
-Ech…zaprosiłem Iris na bal zgodziła się, tylko chce jej przynieść kwiaty a nie wiem jakie lubi, czy mogła byś…? –nie pozwoliła mu dokończyć.
-Tak, będę mogła się jej zapytać jak będę wiedziała od razu cię poinformuje. –uśmiechnęła się do niego przyjaźnie.
-Dziękuje. –ruszyli w stronę klasy.
Lekcja minęła jak każda inna, na przerwie poszła do pokoju w którym przebywał ten którego kocha.
-Cześć. –weszła uśmiechnięta do pomieszczenia i zobaczyła że cos pisze, w tym zeszycie, chciała wiedzieć czy przypadkiem znowu o niej nie pisze. Jak by wyszedł z pomieszczenia to spokojnie mogła  by przeczytać, ale raz ciekawość wygrała i zobaczyła, ale nie chce więcej czytać jego prywatnych rzeczy bez jego zgody.
-Cześć. –zamkną od razu, ten zeszyt i podszedł do niej, by móc być znowu blisko niej.
Chciałam ci podziękować. –trochę się zawstydziła, on zawsze ją krępował trochę i nie wiedziała jak się przy nim zachować by nie wyjść na jakąś idiotkę.
-Za co? –stał zdezorientowany.
-Za tą pomoc z matematyką. –nie umiała spojrzeć mu się w oczy, ani się wysłowić dokładnie i z sensem.
-A to, to nic takiego- podrapał się po głowie. –Jak będziesz potrzebowała pomocy do możesz zawsze do mnie przychodzić. –podniósł jej podbródek by spojrzała mu w oczy.
Ona stała nie ruchomo po jej skórze przeszedł przyjemne dreszcze, nie spodziewała się po nim takiej śmiałości, gdyż się nawet nie zarumienił ani nie zakłopotał i miała taki uśmiech inny niż zawsze, mile ją zaskoczył, myślała że coś się wydarzy, że może znowu ją pocałuję, ale on tylko stał i patrzał się w jej oczy.
Chłopak, był z siebie dumny że wykazał się taką odwagą, że się nie zawahał, że przez to nie zrobił się czerwony, jak zawsze gdy ją dotykał. Zauważył że dziewczyna, jest zszokowana jego zachowanie, widzi że jest zależna teraz tylko od niego, może ją pocałować, a ona nie zaprzeczy, ale on nie chciał się narzucać, obiecał sobie że powtórzy to gdy nadejdzie odpowiednia chwila. Więc zamkną oczy uśmiechną się i zadzwonił dzwonek.
-Nat ja będę szła…później przyjdę… -nie wiedziała co powiedzieć, co zrobić, sparaliżował znowu jej ciało, tak jak w tedy gdy ją pocałował w policzek, ale zrobił się czerwony, a teraz przez to że jego twarz nie zmieniła koloru, to go nie poznała dopiero nie wiedziała, co zrobić, czyżby nabrał więcej odwagi?
Wyszła szybko z pokoju i weszła szybko do klasy w której miała lekcje, a Rozalia przypatrywała jej się dziwnie. Po chwili dostała od niej pogniecioną karteczkę.
R:Co się stało?
J:Nie nic, dużo pisać, potem porozmawiamy.
R:No to jednak coś, a nie nic, dobra na zakupach porozmawiamy.
Po chwili wzięła głęboki wdech i wypuściła powietrze ustami, próbowała się uspokoić, chociaż była szczęśliwa, a za razem, trochę zawiedziona, miała nadzieje że znowu ją pocałuje, znowu spróbuje tych jego delikatnych i miękkich ust, których tak chciała znowu poczuć. Nie wiedziała dlaczego jej nie pocałował, przecież z pamiętnika, to co w nim o niej pisał wynikało że bardzo ją kocha, a jednak tego nie zrobił czego pragnęła, może się bał jej reakcji, ona sama nie wiedział co by w tej sytuacji zrobiła, co by powiedziała, sama nie wiedziała jak by zareagowała.
Na niektórych przerwach spędzała u niego czas, ale czuła się dziwnie, może to ona rano powinna go pocałować, może to wszystko by się inaczej potoczyło, ale ona się cholernie bała, ale czego? Sama przeczytała że ja kocha to powinna mu wszystko powiedzieć, ale coś wewnątrz niej ją zatrzymywało sprawiało strach przed porażką. Po lekcjach wyszła zamyślona na dziedziniec na którym czekała na nią Rozalia i jej siostra, nawet nie zauważyła kiedy do nich doszła.
-Hej obudź się. –blondynka szybko zamrugała oczami.
-Przecież nie śpię, chodźmy już. –pociągnęła oby dwie dziewczyny za ręce, w stronę galerii handlowej.
Weszły we trzy do galerii, wchodziły do wszystkich sklepów gdy w jednej chwili upatrzyły sobie jeden, weszły do środka, Rozalia od razu rzuciła się na, fioletową sukienkę (dodam jej zdjęcie na koniec rozdziału tak samo sukienkę Beili).Blondynka nie wiedział co wybrać żeby spodobać się Nathanielowi, gdy tylko zobaczyły to dwie siostry, od razu wybrali jej piękną błękitną sukienkę.
-Beili ta ci będzie na pewno pasować. –Jasmin wcisnęłam Beili ją do ręki.
-No idź ją przymierz. –biało włosa wepchnęła ją do przymierzalni.
Więc ją ubrała, miały racie bardzo jej pasowała miała tylko nadzieje ze Nathanielowi też się spodoba. Wyszła z przymierzalni, ich oczy zrobiły się wielkie jak pięciozłotówki Rozalia, zaczęła piszczeć i wszyscy zaczęli spoglądać w ich stronę, blondynka stałam trochę skrępowana.
-Beili, ależ ty pięknie wyglądasz, nie wiem co powiedzieć. –powiedziała zachwycona, siostra jej przyjaciółki.
 -Bierzesz ją bez namysłu tylko jeszcze buty i dodatki do tego, a teraz ja idę przymierzyć, moją. –zamieniły się miejscami.
Rozalia jak zawsze pięknie wygląda ale w tej sukience pobijała wszystko i wszystkich, aż Beili nie mogła nic powiedzieć.
Po zakupie sukienek poszły po buty i dodatki z tym problemu nie miały, ale nadal nie wiedziała czy na pewno będzie się mu podobać w tej sukience, no ładni wygląda ale czy niewystarczająco ładnie, jej głowa zaczęła znowu zachodzić pytaniami. A jak mu się nie spodoba? A jak powie że nie chce jednak z nią iść? Ale było napisane że ją kocha, to może jednak coś się wydarzy, no ma nadzieje. Uśmiechnęła się do siebie i szła z dziewczynami, jeszcze do kawiarenki, na jakieś ciastko czy kawę, Jasmin poszła zamówić, napoje a Blondynka i biało włosa zaczęły rozmowę o dzisiejszym zdarzeniu.
-To słucham co się stało. –biało włosa zaczęła.
-Ech…no Nathaniel nabrał odwagi co, do mnie. –blondynka od razu wiedział czego chce się dowiedzieć Rozalia.
-To mów co się wydarzyło, bo już nie wytrzymuje z tej ciekawości. –Rozalia oparła łokcie o blat stolika.
-Może zacznę od początku któregoś tam dnia przyszedł do mnie by matematykę mi tłumaczyć bo ten sprawdzian był, a ja nic nie umiałam, więc jak przyszedł nauczył mnie to czego nie umiałam, coś tam się wydarzyło tak że mnie pocałował, nie mówiłam ci tego wcześniej, nawet nie wiem czemu, ale chodzi mi oto że po tym pocałunku zrobił się czerwony, tak jak jeszcze wczesnej gdy pocałował mnie w policzek też zrobił się czerwony, a dziś, mu podziękowałam za tą naukę to zbliżył się do mnie coś powiedział i złapał mnie za podbródek, bym spojrzała mu w oczy i powiedział że o pomoc mogę się do niego zawsze zwrócić, to że zrobił taki ruch to mnie nie zdziwiło ale to że przy tym nie zrobił się czerwony, tak jakby się już nie przejmował i nabrał odwagi, no byłam szczęśliwa ale też zawiedziona. –biało włosa, siedziała z uśmiechem na twarzy i z zaskoczeniem że on taki jest tylko dla niej.
-Czemu byłaś zawiedziona on takie kroki podejmuje, już nie boi się do ciebie zbliżyć, aż tak bardzo. –Rozalia nie wiedziała dlaczego ona tak się zawiodła, na czym się zawiodła to chciała wiedzieć.
-Chodzi o to jak był tak blisko mojej twarzy żeby znowu mnie pocałował. –blondynka się zaczerwieniła.
-No tak logiczne, ale ty mogłaś go pocałować. –w tej chwili przyszła Jasmin z trzema szklankami latte.
-No tak zastanawiałam się nad tym, co by było gdybym tak zrobiła, ale nie mam takiej śmiałości jak on. –upiła łyk gorącej cieczy.
Blondynka wszystko jej powiedziała tylko nie to ze czytała powiedzmy jego pamiętni i co tam było napisane to chciała utrzymać w sekrecie, gdyż to są jego prywatne sprawy i nikt nie powinien o tym wiedzieć nawet ona.
-To następnym razem się nie wahaj tylko działaj nie wiadomo jak by to było krępujące, on poczynił wiele kroków by się do ciebie zbliżyć teraz ty zadziałaj twój ruch teraz twoja kolej. –biało włosa się uśmiechnęła i upiął łyk gorącego latte.
Siostra biało włosej nie wiedziała o co chodzi więc nie chciała się w to mieszać, bo to były ich sprawy a nie jej.
Gdy wypiły swoje napoje ruszył do domu
 z zakupami, one do siebie a Beili do siebie, postanowiła w domu zapytam o zdanie Chrisa, czy naprawdę ładnie wygląda w tej sukience.
***
W domu blondynka przywitała się ze swoim kuzynem i kazała mu iść do salonu, a sama popędziła do łazienki ubrać się w sukienkę i dodatki. Wyszła z niej cała gotowa, brakowało tylko makijażu i zrobionych włosów. Chris jak ją zobaczył nie mógł uwierzyć ze to ona, otworzył szeroko oczy i przełkną głośno ślinę.
-Jak wyglądam. –okręciła się o 360 stopni.
-Ekhym…no… -odebrało mu mowę.
-Brzydko wyglądam, nie podoba ci się? –blondynka posmutniała, jak mu się nie podoba jak jest ubrana co to dopiero powie, blondyn.
-Nie! Beili wyglądasz przepięknie, po prostu gdybym cię spotkał na ulicy w życiu bym nie pomyślał ze jesteś moją kuzynką, nie poznał bym cię, ten który zaprosił cię na ten bal o którym wspominała Jasmin, jest wielkim szczęściarzem, coś myślę że to ten Nathaniel prawda? –brunet się uśmiechną.
-Tak. –Beili stała szczęśliwa że jednak pięknie wygląda, także się lekko zarumieniła, gdy wspomniał o blondynie. W tym czasie za nią otworzyły się drzwi przez które ktoś wszedł.
 To komplet Beili:




Komplet Rozalii:

Następny powinnam dodać gdzieś w środku świąt XD
Przepraszam za niedopatrzenia ale się spieszyłam, ja nigdy nie mam czasu więc, no , ale następny postaram się dokładnie poprawić ;3




środa, 9 kwietnia 2014

Rozdział 13 "Ciekawość"

Kastiel zszedł na dół i poszedł do salonu. Po kilku minutach Jasmin i Rozalia opuściły dom i Christopher kazał blondynce iść do salonu, więc poszła grzecznie i usiadła obok czerwonowłosego, a jej kuzyn na przeciwko ich.
-No to słucham co takiego narobiła Beili? –Beili spojrzała na Kastiela.
-To zaczniemy od początku, najpierw sprowadziła chłopaka do domu, a potem uciekła w zimno w samym płaszczu, czego rezultatem była choroba. –mówił to z tym swoim uśmieszkiem.
-Co?! Jakiego chłopaka?! –spojrzał na swoją kuzynkę groźnie.
-Nie jakiegoś tylko Nathaniela, pomagał mi z matematyką, bo miałam mieć sprawdzian, a ja nic nie rozumiałam. –naburmuszyła się.
-Dobra to mamy wyjaśnione, a teraz czemu uciekłaś? –był ewidentnie wściekły.
-To przez niego… -wskazała na czerwono włosego. –Mieszał się w nie swoje sprawy, po prostu miałam go dość. –czekała na jego reakcje.
-Dobra poniosłaś konsekwencje ucieczki bo byłaś chora, dobrze że na dłużej nie wyjechałem bo byście się pozabijali. –złapał się ręką za twarz.
Po zakończonej dyskusji udała się do swojego pokoju i zaczęła się nudzić zrobiła jakieś tam lekcje, a potem zaczęła bawić się telefonem.
***
Gdy się obudziła było już ciemno, pewnie zasnęła z tej nudy. Wstała wyszła z pokoju wszędzie paliło się światło poszła do salonu, a tam Chris i Kastiel oglądają jakiego horrora i jedzą popcorn nawet jej nie zawołali jakie chamy.
-Jesteście okrutni! –na jej krzyk oby dwaj podskoczyli ze strachu, a blondynka zaczęła się śmiać.
-Czego się śmiejesz? –zapytał oburzony czerwono włosy.
-Z was, a tak w ogóle też chce pooglądać trzeba było mnie zawołać. –wepchała się miedzy nich.
-Gdzie pchasz tą dupe? –jak to Kastiel.
-Chce chyba usiąść nie, więc się wcisnęłam. –zabrała mu popcorn.
Co się dowiedziała, że film dopiero co się zaczął, a przed tym leciał inny horror, więc nic nie straciła, nazywał się Hotel śmierci, nic nadzwyczajnego horror jak horror, psychiczny facet jednej dziewczynie wydłubał oczy, a drugiej komórkę wcisną do gardła, nic nadzwyczajnego, dziewczyna myślała że coś straszniejszego poleci, a tu taka bajka.
Po skończonym filmie, poszła do siebie, umyła się przebrała i poszła spać, a chłopaki coś tam jeszcze oglądali.
Rano wstała przed budzikiem, na całe szczęście Kastiel nie wpakował jej się do łóżka tak jak kiedyś, więc wstała poszła do łazienki i wykonała czynności pielęgnacyjne. Zeszła na dół weszła do kuchni w której grasował jej kuzyn.
-Co ty tak wcześnie? –spytał Chris coś gotując.
-A jakoś tak. –uśmiechnęła się.
-To idź obudzić, Kastiela. –spojrzał na nią.
-Muszę? –z niechęcią wstała.
-Musisz. –weszła na schody.
Szła leniwie po schodach do jego pokoju, weszła, a on w najlepsze spał, więc podeszła po cichu, lekko potrząsnęłam nim.
-Kastiel wstawaj!! –krzyknęła.
-Jeszcze chwile i wstanę. –obrócił się na drugi bok.
Poszła, w stronę w którą się obrócił i szepnęła mu do ucha.
-Jak nie wstaniesz to nie dostaniesz całusa. –wiedziała że to go zmotywuje.
-Jak tak to wstaje. –w sekundę stał koło niej w samych bokserkach i czekał na nagrodę jak piesek.
-Bynajmniej się męczyć nie musiałam. –szła w stronę drzwi dumna z siebie.
-A gdzie moja nagroda za to że wstanę? –oburzył się, tak bardzo chciał dostać od niej tą nagrodę.
-Żartowałam chciałam być tylko wstał. –pokazała mu język i wyszła, a chłopak stal zawiedziony i zły.
Poszła z powrotem do kuchni i po pięciu minutach przyszedł niezadowolony czerwono włosy.
-Kastiel co ty taki nerwowy z samego rana? –podał im talerz z jedzeniem.
-Zostałem oszukany. –powiedział z grymasem.
-Jak oszukany? –stał zdezorientowany.
-Ktoś w tym pomieszczeniu, obiecał mi całusa za to że wstanę i jakoś go nie otrzymałem. –czerwono włosy spojrzał na niebieskooką.
-No Beili na co czekasz obiecałaś mu to dajesz. –brązowo włosy stał z głupim uśmiechem.
-Ej…powiedziałam że dam ale nic nie obiecywałam. –uniosła ręce w obronnym geście.
-Ale powiedziałaś że dasz. –nadstawił policzek czerwono włosy.
-Ech…dobra niech stracę. –pocałowała go w ten policzek.
-No trzeba było tak od razu. –znowu przybrał ten swój uśmiech.
Gdy skończyła jeść ubrała się bo było zimno na dworze i wyszła. W szkole znowu powitał ją niebiesko włosy przyjaciel.
-Witaj Alex, czy ty zawsze będziesz tu stał aż nie przyjdę do szkoły?? –wydostała się z jego objęć.
-A mogę czekać, chyba że szybciej ode mnie przyjdziesz do szkoły. –uśmiechną się tym swoim uśmiechem.
-Ech…idź lepie do Violi bo czeka na ciebie. –wskazała ręką dziewczynę która stała koło drzwi sali.
-To na razie.-pomachał jej i pobiegł do niej.
A blondynka weszła do pokoju gospodarza, nikogo nie było więc usiadła za biurkiem i zaczęła się kręcić na krześle obrotowym, kiedy jej uwagę przykuł ten zeszyt, jej ciekawość dosięgła zenitu, wzięła ten zeszyt znalazła tą stronę co ostatnio i przekartkowała na następny dzień, kolejny i kolejny gdy doszła do dnia, kiedy miał jej tłumaczyć, matematykę, przejrzała szybko tekst oczami gdy się zatrzymały w pewnym miejscu.
„…Gdy przez przypadek nasze twarze dzieliły centymetry, nie mogłem się powstrzymać musiałem w końcu posmakować jej ust, były delikatne tak jak ona. Po chwili się od niej oderwałem chociaż nie chciałem, po jej minie sugerowałem że była zaskoczona, więc przeprosiłem nie chciałem się narzucać, może ona tego nie chciała, może mnie nie chce, nie chce się rozczarować, dla tego szybko od niej z domu wyszedłem by bardziej się nie pogrążyć…”
Znowu go odłożyła na miejsce i znowu garną ją szok, gdyby wiedział co ona czuje na pewno, by nie miał takiego dystansu do niej. Wie że nie powinna tego czytać, że to są jego tajemnice, ale on zawsze robi się czerwony, ona też i trudno coś sugerować. Otrząsną ją czyjś głos z rozmyślania.
-Ty znowu tutaj? –to był blondyn.
-Tak. –uśmiechnęła się.
-Lubisz tutaj przebywać? –usiadł na biurku.
-Tak szczególnie w twoim towarzystwie. –uśmiechnęła się.
Zrobił się czerwony, skoro on stara zrobić pierwszy krok ale się obawia to ona też to zrobi, chociaż nie wie czy jej się uda.
-Yyy…na prawdę to miło z twojej strony, a czy po lekcjach, będziesz mogła mi pomóc? –cały czas przyglądał się swoim butom.
-Tak, tylko jak do mnie mówisz to bym prosiła żebyś się na mnie patrzała bo w tedy nie wiem czy mówisz do mnie czy do butów czy na co kolwiek, na co patrzysz. –podniosła jego podbródek by spojrzał jej w oczy, blondynka byłam różowa na policzkach a on zrobił się czerwony. –To do zobaczenia, po lekcjach. –wyszła z sali bo miała lekcje.
Na lekcjach zaczęła się zastanawiać, co się dzieje z Melanią, nie ma jej w szkole, no ale chociaż jest spokój. Na lekcje jak to Kastiel znowu się spóźniał, a na przerwach oblegała go Amber trochę szkoda jej się go zrobiło. Armin jak to on cały czas przyglądał się Iris więc szturchnęła go łokciem by coś powiedział, więc w końcu się odważył i zapytał się jej czy by z nim nie chciała iść po lekcjach do kafejki, a ona się zgodziła, jeszcze nigdy go nie widziała tak szczęśliwego. Dziś nauczyciel miał oddać sprawdziany z maty więc była ciekawa co dostała i jak się okazało dostałam cztery, to dla niej była jakiś cud bardzo chciała podziękować Natowi, bo to dzięki niemu. Po lekcjach pożegnała się ze wszystkimi i poszła do pokoju gospodarza. Weszła, a tam Nat pisał w tym cudnym zeszycie.
-Hej jestem, co robisz? –podeszła do niego.
-A nic, pisze w tym zeszycie zawsze jak coś ciekawego się zdarzy. –uśmiechną się.
-To co będziemy dziś robić? –usiadła na biurku, a on po coś poszedł do szafy.
-Pomożesz mi rozwiesić, te plakaty po całej szkole by jutro wszyscy mogli o tym wiedzieć. –podał jej kilkanaście plakatów.
-A czego dotyczą te plakaty? –była ciekawa, a nie chciało jej się czytać.
-Dotyczą balu zimowego, jest co roku organizowany przez szkołę. –wziął ze stolika taśmę i nożyczki.
-A spoko to chodźmy. –wyszła na korytarz, a blondyn za nią.
Gdy kleili jeden plakat do ściany spojrzała kiedy on będzie, a odbędzie się za tydzień, o 18:30, będzie musiała powiedzieć Chrisowi że w barze mu nie pomoże, no jak ktoś ją zaprosi.
Po 15 minutach powyklejali chyba całą szkołę, wrócili do pokoju gospodarza, odłożyli taśmę i nożyczki na miejsce. Ubrali kurtki i wyszli ze szkoły. Bo drodze, Nat się nad czymś zastanawiał i czasami zerkał na nią.
Chłopak szedł z Beili do baru, chciał ją zapytać, czy by nie chciała iść z nim na ten bal, ale bał się że odmówi, nie, musi wziąć się w garść, zapyta się przed barem, jak odmówi to jakoś będzie musiał  przeżyć nie wszystko układa się po naszej myśli, ale chociaż będzie próbował, nic do stracenia nie ma, za to zyskać może wiele. Przez cały czas się jej przyglądał, jej piękne włosy wirowały na wietrze, jej twarzy muskało chłodne powietrze, w pewnym momencie się do niego obróciła, i uśmiechnęła się do blondyna, a on lekko się speszyłem, ale też odwzajemnił jej piękny uśmiech.
Właśnie dochodzili do baru, będzie musiała się z nim w końcu rozstać, a tak bardzo nie chce. Stanęła przed barem on też i spojrzał jej się w oczy, czuła stado motylków w brzuchu.
-Beili chciałem się ciebie zapytać czy byś chciał, pójść ze mną na ten bal, jak nie chcesz to po prostu powiedz? –obrócił wzrok, z rumieńcem na twarzy.
-Czemu bym nie chciał z tobą iść? Ja bardzo bym chciała z tobą pójść. –przytuliła go.
-Naprawdę to się cieszę. –przytulił ją bardzo mocno, z takim uczuciem nie do opisania.
-To na razie. –pomachała mu i weszła do baru.
Przeskoczyła przez ladę, poszła na zaplecze, rozebrała się zostawiła plecak ubrała strój firmowy i podeszła do swojego kuzyna. On się uśmiechną i obsługiwał klienta, a ona się rozejrzałam i nigdzie nie widziałam czerwono włosego, pewnie dziś nie przyjdzie tak pomyślała. Po trzech godzinach przypomniało jej się ze nie podziękowała Nathowi za tą naukę z maty, że dzięki niemu cztery dostała, dobra trudno jutro podziękuje z taką myślą kończyła obsługiwać kolejnego klienta.   

Przepraszam że tak długo nie dodawałam, ale nie miałam kompletnie czasu teraz też za wiele go nie mam T.T
Wiem ze w tekście pojawi się wiele błędów ale czas mi nie pozwolił tego sprawdzić dokładnie ;c
Następny dodam w piątek albo w sobotę popołudniu bo znowu idę na imprezę i nie będę mała jak wieczorem tego dodać XD
Teraz tak szybko dodam bo was zaniedbałam wiem jestem straszna ;3