piątek, 31 stycznia 2014

Rozdział 6 "To się nazywa miłość"

Szliśmy do baru w ciszy, Nataniel o czymś myślał, a ja się mu przyglądałam, na prawdę się w nim zakochałam, ale boje się mu wyznać uczucia po tym co powiedział Melani, boje się, że tak samo mi powie, a ja nie chce być przez niego odrzucona więc wole moje uczucia wobec niego trzymać w sobie i się nimi z nikim nie dzielić no dobra oprócz Rozalii i Chrisa. Doszliśmy pod bar i stanęliśmy naprzeciwko siebie.
-To na razie Nataniel. – zrobiłam się trochę różowa na policzkach.
-Do zobaczenia jutro. –nawet nie wiedziałam kiedy Nat mnie przytulił.
Staliśmy tak przez chwile ja zrobiłam się czerwona na twarzy i odwzajemniłam uścisk, cieszyłam się, że mogę być tak blisko niego, nagle ktoś nam przerwał tą piękną chwile.
-Dobra koniec gołąbeczki tych czułości. –stał lekko zdenerwowany Kastiel. –Beili Chris na ciebie czeka. –oparł się o ścianę i odpalił papierosa.
-Dobra zaraz idę nigdzie się nie pali. –oderwałam się od Nata. –Chris mój kuzyn zadaje się z Kastielem, dla tego on tu jest i mnie wołał. –wytłumaczyłam to Natanielowi, bo widziałam po jego minie, że nie wie o co chodzi.
-Spoko do zobaczenia. –uśmiechną się i odszedł.
-Wiesz co Kastiel ty wszystko umiesz zepsuć. –obrażona weszłam do środka.
-Co się stało, że jesteś taka zła? –spytał Chris gdy przeszłam przez ladę.
-Przez tego debila. –wskazałam na siadającego Kastiela.
-Kastiel co zrobiłeś, że jest taka zdenerwowana? –spytał Chris.
-Obściskiwała się przed barem z Natanielem i im przerwałem. –zaczął mieszać mała parasolką w swoim drinku.
-To prawda? –spojrzał na mnie ze zdziwieniem Chris.
-Nie, my tylko się przytuliliśmy, a nie obściskiwaliśmy się więc widzę Kastiel, że mylisz pojęcia. –wykurzona skierowałam się na zaplecze.
Odłożyłam plecak przebrałam się i wyszłam.
-Nie denerwuj się przecież wiesz jaki jest Kastiel? –uśmiechną się do mnie Lysander.
-Wiem, wiem. –odwzajemniłam uśmiech.
-On po prostu jest o ciebie zazdrosny. –upił łyk drinka.
-Ale ja już mu mówiłam, że nie jest w moim typie. –oparłam łokcie o blat.
-Możesz mu to mówić setki razy i nic ci to nie da jest zbyt uparty. –spojrzał na mnie.
-Zauważyłam. –odparłam arogancko.
Po kilku minutach przyszedł Kastiel, a mojego Kuzyna jak nie było tak niema. Obsługiwałam klientów, a Kastiel cały czas się na mnie gapił jak zawsze już mi to tak nie przeszkadzało, przyzwyczaiłam się. Zaczęło się robić bardzo późno i zaczęło się zmniejszać liczba ludzi. Zaczęłam sobie uświadamiać, że postąpiłam w sytuacji z Kastielem tak jak Nataniel z Melania on ją odrzucił, a ja Kastiela. Postanowiłam że jak nadal będzie próbował mnie poderwać to już mu nie powiem, że nie jest w moim typie, po prostu oleje to co do mnie będzie mówił. Po kilku minutach zjawił się Christopher.
-Beili idź się przebierz weź rzeczy i wróć tu z powrotem. –staną na moim miejscu za barem.
Poszłam grzecznie i zrobiłam to co kazał.
-Już jestem i co dalej? –co on chciał.
-Idziesz do domu Kastiel cię odprowadzi, bo mnie dziś i jutro w domu nie będzie przyjdę dopiero pojutrze. –przeszłam w tej samej chwili przez ladę.
-A gdzie będziesz??- chciałam wiedzieć gdzie będzie mieszkał przez te kilka dni.
-Będę u Jasmin jutro do ciebie na noc przyjdzie Rozalia. –mrugną do mnie oczkiem.
-Spoko. –kierowałam się do drzwi, a Kastiel za mną.
Szliśmy w ciszy tak kilka minut, a mi nie wiadomo czemu słabo się robiło. Zatrzymałam się w jednej chwili i złapałam się za głowę i czułam jak spadam, ale ktoś mnie złapał, to był Kastiel.
-Dziękuje. –uśmiechnęłam się do niego.
-Masz gorączkę. –powiedział trzymając mnie za czoło.
Nagle wziął mnie na ręce i niósł całą drogę do domu, a ja się patrzałam na niego ze zdziwieniem.
Podeszliśmy pod mój dom i Kastiel spojrzał mi się w oczy przeszło przeze mnie dziwne uczucie.
-Gdzie masz klucze? –zapytał się nadal patrząc w moje oczy.
-W prawej kieszeni spodni, ale sama je wyciągnę. –zrobiłam się lekko różowa.
-Nie. –położył nogę na murek.
Moje biodra umieścił na swojej nodze i zaczął mnie macać po kieszeni.
-Kastiel możesz mnie nie macać, sama bym wyciągnęła te klucze bez twojej pomocy. –byłam trochę poirytowana.
-Tak samo jakbyś sama doszła do domu bez mojej pomocy, weź nie rób ze mnie debila, przecież ty ledwo stoisz. –wyciągną klucze i otworzył dom.
Nie odezwałam się ani słowem, bo po nie kąt miał racje. Nogą zatrzasną drzwi i wniósł mnie do góry i delikatnie położył na łóżko. Kierował się w stronę drzwi.
-Zostawisz mnie teraz samą?? –nie wiem dlaczego, ale chciałam żeby został.
-A chcesz żebym został? –spojrzał na mnie z tym swoim perfidnym uśmieszkiem.
-Tak. –lekko się zarumieniłam.
-Dobrze zaraz przyjdę. –wyszedł zadowolony z pokoju.
A ja wtuliłam się w poduszkę i nie wiem kiedy zatraciłam się w krainie snów.
***
Rano się obudziła, a koło mnie leżał Kastiel chciałam go zepchną, ale sobie przypomniałam, że miałam być dla niego miła. Więc wstałam podeszłam do szafy po ubrania i kierowałam się do łazienki by wziąć prysznic i się ubrać. Po pół godziny wyszłam z łazienki, a Kastiel siedział na łóżku.
-Gdzie się wybierasz? –zapytał nie patrząc nawet na mnie.
-Do szkoły? –byłam poirytowana.
-Ty się nigdzie nie wybierasz dziś sobie robisz wolne. –wstał i skierował się do drzwi by wyjść.
-A ty co moja matka, że będziesz mi mówił co ja mam robić? –zdenerwował mnie.
-Nie, ale Chris kazała mi ciebie pilnować więc pilnuje, ja wychodzę wpadnę wieczorem z Rozalią. –wyszedł i mnie zostawił.
Chwile posiedziałam na łóżku, potem się położyłam po godzinie leżenia postanowiłam wstać i zdecydowałam sobie zrobić coś do jedzenia. Wzięłam komórkę w razie czego. Zeszłam na dół wyciągnęłam z lodówki sałatę, maso, ser, szynkę i zaczęłam robić sobie kanapkę.
Zaczęłam ją jeść i dostałam SMS od Rozalii.
R: Gdzie ty jesteś? Coś ci się stało?
J: Nic mi nie jest, po prostu źle się czułam wczoraj i postanowiłam nie iść do szkoły, a coś się dzieje?
R: I to dużo, Nataniel się zamartwia, a Mela ma nadzieje, że nie żyjesz.
J: Naprawdę Nataniel się o mnie martwi? Ty mówisz serio że Melania tak mówi?
 R: Z Natanielem mówię prawdę bo się mnie już o ciebie pytał, a z Melą to ja tak myślę bo jest dziś w pełni szczęśliwa i znowu się łasi do Nataniela.
J: To zrób wszystko żeby przestała się do niego kleić i żeby się od niego odczepiła.
R: Hehe…spoko da się załatwić na razie bo lekcja się zaczyna.
J: Spoko na razie.
Usiadłam na krześle w kuchni i kończyłam moja kanapkę. Siedziałam zadowolona bo chyba Natanielowi na mnie zależy, ale to mi się tak pewnie wydaje, martwi się o mnie tak po przyjacielsku i to tylko po przyjacielsku. Westchnęłam i poszłam do góry by położyć się na moje łóżko. Czas się wlekł i wlekł strasznie mi się nudziło. Po czterech godzinach nudy ktoś zadzwonił do drzwi, a ja zeszłam w dresowych brązowych spodniach i te spodnie były w komplecie z takiego samego koloru bluzą i pod ta bluzą miałam białą koszulkę. Otworzyłam drzwi a przed moimi oczami ukazał się wysoki blondyn w którym się zakochałam.
-Cześć Beili, mogę wejść? –byłam zaskoczona jego wizytą.
-Tak, tak a skąd wiedziałeś gdzie mieszkam? – byłam zaskoczona.
-Pamiętasz jak się kiedyś spotkaliśmy w sklepie i jak cię z tego sklepu odprowadzałem pod dom. –tak teraz mi się przypomniało.
-Faktycznie, zapomniałam, a co cię tu sprowadza? –uśmiechnęłam się.
-Eee…no bo się dowiedziałem, że źle się czujesz i…i się…no…martwiłem. –zrobił się czerwony.
-To miło z twojej strony. –uśmiechnęłam się różowawa na twarzy. –Może chcesz coś do picia? –prowadziłam go do kuchni.
-Możesz zrobić jeśli ci to nie sprawi problemu. –uśmiechną się uroczo.
-Spoko, a działo się coś ciekawego w szkole? –byłam ciekawa.
-Nie wiem dla czego, ale Melania mi się poskarżyła, że Rozalia zrobiła się dla niej nie mila.
-Naprawdę? –dzięki ci Rozalio.
-A żeby tylko tyle po tym jak tak mi powiedziała to co przerwę do mnie przychodziła Rozalia i mnie się różne rzeczy wypytywała, które jej nie dotyczą, a Melania chciała mi coś powiedzieć, a nie mogła bo byłem zajęty rozmawianiem z Rozalią o…eee…o…niczym ważnym. –zarumienił się.
-A co to było takie nie ważne, a jak takie nie ważne to możesz mi powiedzieć. –dzięki ci Rozalio, nie wiem jak jej mam się odpłacić.
-Eee…no…mówiłem to nie jest ważne. –zrobił się czerwony.
-Dobrze skoro nie chcesz mi powiedzieć i czy odpowiadałeś na jej pytania? –usiadłam koło niego z dwoma kubkami herbaty.
-Na nie które tak. –upił łyk herbaty.
-Spoko. –uśmiechnęłam się do niego.
Posiedzieliśmy tak jeszcze trochę i Nataniel powiedział, że musi już iść.
Podeszliśmy do drzwi, a on mnie znowu przytulił wcale nie zaprzeczałam temu, po krótkiej chwili mnie puścił i wyszedł. Weszłam do kuchni położyłam oby dwa kubki w zmywarce. Szlam na górę do siebie, gdy znowu ktoś zadzwonił do drzwi. Gdy otworzyłam do środka wepchała się Rozalia, a za nią Kastiel.
-Cześć Beili mam nadzieje, że się już dobrze czujesz? –Rozalia przytuliła mnie.
-Tak dobrze i dziękuje ci. –uścisnęłam ją też.
-Nie ma za co i wiesz pachniesz męskimi perfumami, czy przypadkiem Nataniel cię odwiedził? –szepnęłam i to do ucha by Kastiel nie usłyszał.
-Tak, tak i porozmawiamy o tym później. –puściłam ja.
-Dobra przecież mamy cała noc, bo jutro sobota i możemy spać popołudniu. –puściła mi oczko.
-Eh…te wasze sprawy trudno was zrozumieć. –prychną Kastiel.
-I o to chodzi byś nie rozumiał. –uśmiechnęłam się do niego.
-Dobra ja już idę na razie dziewczyny. –otworzył drzwi.
-To na razie. –powiedziałyśmy równocześnie z Rozalią.
Zaciągnęłyśmy we dwie na górę torbę Rozalii która była beżowa i miała gdzie nie gdzie cekinki. Ona poszła się przebrać do łazienki, a ja na nią zniecierpliwiona czekałam, chciałam wiedzieć wszystko co Nataniel jej mówił. Ona wyszła w koszuli nocnej która była fioletowa i miała czarne koronki gdzie nie gdzie, jest śliczna.
-Dobra siadaj i opowiadaj o czym z nim rozmawiałaś. –poklepałam na miejsce przed sobą.
-Nie, najpierw ty opowiadaj. –usiadła.
-Ale ja nie mam co opowiadać. –wzruszyłam ramionami.
-Nie mów że nie, męskimi perfumami było od ciebie czuć intensywnie więc coś musiało się wydarzyć. –chytrze się uśmiechnęła.
-No na serio nic tylko mnie przytulił jak wychodziła i to dlatego tak ode mnie pachnie jego perfumami. –zawstydziłam się trochę.
-No to się działo, od kiedy jesteście w bliższym kontakcie? –naprawdę musze jej to wszystko mówić?
-No od wczoraj, jak odprowadził mnie do baru to pierwszy raz mnie w tedy przytulił, teraz ty mów co tobie powiedział. –zarumieniona czekałam na jej opowiadanie.
-A w ogóle skąd wiesz, że z nim rozmawiałam. –spojrzała się intrygująco.
-No bo mówił jak był, że zadawałaś mu pytania które ciebie nie dotyczyły. –pokazałam jej język.
-A skąd wiesz, że on w ogóle mi odpowiedział na te pytania. –na dal się tak na mnie patrzała.
-No bo się go pytałam czy ci odpowiadał i powiedział, że na niektóre tak, więc słucham co on ci mówił. –niech już mówi bo zaraz umrę z ciekawości.

O tym czego dowiedziała się Rozalia w następnym rozdziale, więc będziecie musieli być cierpliwi, bo po niedzieli czekają mnie katusze w szkole T.T
Tak więc nawet, nawet mi się podoba ten rozdział ;*
Następny dodam za tydzień no postaram się wcześniej, ale nic nie obiecuje ;3
Do następnego <3


wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 5 "Groźna rywalka"

Rano gdy mnie obudził budzik, nie zwlekając szybko wstałam i skierowałam się do łazienki, bo chciałam być znowu wcześniej w szkole, by znowu posiedzieć u Nata. Weszłam do mojej łazienki wykonałam czynności pielęgnacyjne i po 30 minutach z niej wyszłam. Wyszłam z pokoju i schodziłam po schodach na dół by wziąć śniadanie do szkoły.
-Cześć Chris. –weszłam do kuchni.
-Cześć co tak wcześnie? –stał i robił kanapki.
-A tak po prostu. –uśmiechnęłam się i schowałam drugie śniadanie do torebki.
-A ty nie jesz śniadania? –stał zadziwiony gdy zaczynałam ubierać buty.
-Nie, nie mam czasu, pa. –otworzyłam drzwi i wyszłam z domu.
 Szłam chodnikiem, wokół było można usłyszeć śpiew ptaków, ładna pogoda zapowiadała się na dzisiejszy dzień. Po kilku minutach doszłam do szkoły, od razu skierowałam się do wejścia. W środku szłam prosto do drzwi na których było napisane „Pokój gospodarza”, lecz gdy chciałam wejść usłyszałam krzyki za tych drzwi tak choćby ktoś się kłócił. Postanowiłam bez wahania wejść i zobaczyć co się dzieje. Gdy otworzyłam drzwi moim oczom ukazał się Nathaniel i Melania, po niej jest widać, że jest nieźle wkurzona, a on poirytowany, pewnie jej zachowaniem.
-Przepraszam pewnie przeszkadzam. –chciałam wyjść.
-Nie Beili, nie przeszkadzasz, wejdź Melania i tak już wychodziła. –dziewczyna spojrzała na mnie zabójczym wzrokiem i poszła naburmuszona.
 -Jak chcesz pobyć sam to wyjdę. –nie wiedziałam co zrobić.
-Nie, zostań. –uśmiechną się lekko.
-Dobrze, ale chce żebyś mi wytłumaczył o co poszło. –usiadłam na małej niebieskiej kanapie która się tam znajdywała.
-No dokładnie poszło o ciebie. –usiadł koło mnie.
-Jak o mnie? –o co chodzi?
-No bo przyszła i do mnie, że musimy porozmawiać, więc ja jej powiedziałem żeby mówiła. Więc zaczęła, że mam więcej z tobą nie rozmawiać, nie spotykać itp. Bo mnie za złą drogę wprowadzisz, jak to mówiła nie mogłem w to uwierzyć, wiec jej powiedziałem, że ma tak nie mówić bo to nie prawda, bo odkąd ciebie zobaczyła to zaczęła się dziwnie zachowywać. To zaczęła mówić, że ty mnie odciągasz od moich obowiązków i tak dalej, a ja jej, że robisz tu to co ona i żeby tak nie mówiła bo ja tak dalej pójdzie będzie miała zakaz przychodzenia do tego pomieszczenia, w tym czasie ty weszłaś. –gdy to mówił był bardzo poirytowany.
-Naprawdę? –spojrzałam na niego zaskoczona.
-Tak, ale pomińmy to, cos chciałaś ode mnie? –no nareszcie się uśmiechną.
-Nic nie chciałam tylko tak przyszłam, ale w sumie chciałam się ciebie coś zapytać? –zrobiła się delikatnie różowa.
-Tak, o co? –siedział ciekawy.
-Czy dziś przypadkiem też nie potrzebujesz pomocy? –zrobiłam się czerwona.
-Nie dziś nie, wszystko wczoraj zrobiliśmy, ale jak chcesz to możesz tu zostać ze mną, po lekcjach tez możesz przyjść, jak by mnie nie było to wejdź i poczekaj bo pewnie będę u dyrektorki. –uśmiechną się promiennie.
-Naprawdę dzięki. –odwzajemniłam uśmiech.
-Wybacz, że ciebie tak pytam ale, czy ty przypadkiem od razu po lekcjach nie miałaś iść do baru? –zakłopotał się delikatnie.
-Nie muszę, wczoraj o tym z nim rozmawiałam. –uśmiechnęłam się.
-To dobrze, bo myślałem, że będziesz mieć kłopoty. –było widać, że wyraźnie mu ulżyło.
-Nie, nie musisz się tak martwić. –wstałam z kanapy. –to do zobaczenia po lekcjach. - pomachałam mu i wyszłam.
Szlam w stronę sali w której miałam mieć lekcje. Gdy do niej doszłam, spokojnym krokiem do niej weszłam i Rozalia do mnie przybiegła.
-Chodź! - złapał mnie za rękę i zaczęła mnie ciągnąć w kierunku dwóch dziewczyn z którymi przed chwilą stała. –Dziewczyny to jest Beili. –przedstawiła mnie im bez największego namysłu.
-Hej jestem Violetta. –uśmiechnęła się nieśmiało do mnie fioletowo włosa.
-A ja Iris. –zwróciła się do mnie pewnie rudowłosa.
-Miło mi. –uśmiechnęła się do nich przyjaźnie.
-Dobra koniec ty zapoznawani, widzę, że zaczynasz się nie źle dogadywać z Nathanielem. –przerwała nam Rozalia.
-A skąd to wiesz? –śledzi mnie czy jak?
-Wiem stąd, że kilka minut temu Melania wparowała do klasy wkurzona na maksa. –skrzyżowała ręce na klatce piersiowej.
-To jeszcze nic nie znaczy. –oparłam się o ławkę.
-Właśnie że znaczy, bo jak ktoś lepiej się dogadywał z Nathaniela, albo więcej czasu od niej z nim spędzał to właśnie taka się robiła. –odparła Iris.
-Mówiłam ci żebyś na nią uważała. –patrzała się na mnie Rozalia.
-Wiem, wiem ale ona niech sobie myśli co chce nie obchodzi mnie to, będę z Nathanielem spędzała tyle czasu ile będzie mi się podobało i nic jej do tego. –powiedziałam to pewna siebie.
W tej samej chwili wszedł do klasy nauczyciel, a Iris wyszła bo miała gdzie indziej lekcje, bo jest od nas starsza o rok. Po 10 minutach lekcji wszedł do klasy spóźniony Kastiel, nauczyciel tylko pokiwał głowa i kazał mu usiąść i pech chciał, że tylko za mną i za Rozalią była wolna ławka. Przez pół lekcji mnie zaczepiał w końcu nauczyciel mu zwrócił uwagę, to na chwile przestał, ale po 15 minutach nadal mnie zaczepiał, więc zaczęłam się rozglądać po klasie i napotkałam wkurzony wzrok blondynki o imieniu Amber, gdyby mogła to by mnie teraz zabiła za to, że to mnie Kas zaczepia, a nie ją. Nagle nastąpił dzwonek i wyszłam w pośpiechu z klasy by nie napotkać blondynki, bo nie miałam ochoty by się z nią kłócić. Reszta lekcji mijała mi spokojnie bo buntownik wybrał się na wagary. Po ostatniej lekcji szłam zadowolona do pokoju gospodarza, że przez wszystkie przerwy nie spotkałam Melani. Gdy weszłam do środka na kanapie siedziała Melania, jak mnie zauważyła wstała i do mnie podeszła.
-Wyjdź stąd. –powiedziała spokojnie, wskazując palcem drzwi.
-Nigdzie nie idę, Nathaniel powiedział, że mogę po lekcjach tu przyjść i jakby go nie było to mam zaczekać. –popatrzyłam się w jej oczy.
-On po prostu jest dla ciebie miły, a tak naprawdę nie chce byś tu przychodziła. –lekko się uśmiechnęła.
-Coś ci się pomyliło! –co ona wygaduje.
-Nie musisz mi wierzyć, ale ja Nathaniela znam od dawna i wiem jaki jest. –zaczęła drwić ze mnie.
-Ty na prawdę jesteś psychiczna, wymyślasz takie durne bajeczki i myślisz, że ja w to uwierzę, tak naprawdę to ciebie Nathaniel ma dosyć, a nie mnie. –powiedziałam jej jaka jest prawda.
-Co to przez ciebie ma mnie dosyć, bo mówię mu prawdę, a on mi nie wierzy. –lekko ją wykurzyłam.
-Prawdę? Śmieszna jesteś, ty tylko kłamiesz żadnej prawdy mu nie mówisz. –co za bzdury ona mi wygaduje.
-Śmiesz twierdzić, że ja kłamie?! –podniosła rękę.
Ona mnie popchnęła, a ja walnęłam głową o stół i w oddali usłyszałam tylko głos Nathaniela.
*Nathaniel*
-Melania odbiło ci, mogło jej się coś stać. –ukucnąłem przed Beili.
-Ale ja…ale ja…a czemu się tak o nią martwisz, przecież się tylko uderzyła. –na początku się zmartwiła, ale potem stanęła pewnie.
-No właśnie i straciła przytomność, mogło je się coś stać. –podniosłem lekko jej ciało i przeniosłem na kanapę.
-Czemu się tak o nią martwisz, przecież nigdy o nikogo tak się nie martwiłeś. –wkurzyła się, ale nawet nie wiem czemu.
-Bo jest dla mnie ważna, a w ogóle co cię to obchodzi, wyjdź stąd, nie chce cię widzieć. –zdenerwowała mnie.
Po tych słowach wyszła bez słowa, a ja usiadłem koło Beili, położyłem jej głowę na moich kolanach i czekałem aż się obudzi.
 *Beili*
Zaczęłam odzyskiwać przytomność i poczułam, że ktoś głaszczę mnie po głowie, więc lekko uniosłam powieki i zobaczyłam przyjemną twarz blondyna.
-Obudziłaś się już. –nie przestawał mnie głaskać po głowie.
-Tak tylko głowa mnie strasznie boli przez to uderzenie. –uśmiechnęłam się delikatnie do niego, ale nie podnosiłam głowy z jego kolan.
-Ważne, że ci nic nie jest. –uśmiechną się ciepło. –A i jeszcze chciałem cię przeprosić. –posmutniał.
-Ale za co przeprosić? - uniosłam się i usiadłam koło niego.
-Za Melanie, nie wiem co w nią wstąpiło, nigdy się tak nie zachowywała. –spojrzał na mnie smutnymi oczami.
-Wiesz może jest zazdrosna. –spojrzałam na niego tajemniczo.
-Zazdrosna? Przecież jej powiedziałem, że nie jest w moim typie. –schował twarz w rękach.
-Powiedziałeś jej tak? –co!?
-Tak, bo kiedyś zapytała się mnie czy bym z nią nie chodził, a ja jej odmówiłem i jej powiedziałem, że nie jest w moim typie i jak do tej pory całkiem normalnie się zachowywała. –uśmiechną się.
-Jak całkiem normalnie?–nie wiedziałam o co chodzi.
-Kiedyś też miała taki napad złości, ale to było chwilowe i to aż takich drastycznych efektów nie miało jak teraz. –patrzył tempo w ziemie.
-Chciała bym coś jeszcze wiedzieć? –nie wiedziałam jak to zacząć.
-A co byś jeszcze chciała wiedzieć? –po patrzał się na mnie zaciekawiony.
-Jak dziewczyna jest w twoim typie? –zrobiłam się czerwona.
-W moim… -on też zrobił się czerwony. –No jest tak pewna, ale nie chce teraz o tym mówić. –nie wiedział co zrobić był tak zakłopotany.
-Dobrze nie będę cię zmuszać byś mówił. –uśmiechnęła się.
-Miło że mnie rozumiesz. –odwzajemnił uśmiech.
-A właśnie miałam się pytać ile byłam nie przytomna? –mam nadzieje, że nie za długo.
-Z jakieś 45 minut, może trochę więcej. –uśmiechną się delikatnie.
-To ja będę się już zbierać, bo za nim dojdę do tego baru to trochę minie. –wstałam z kanapy.
-Czekaj wyjdę z tobą. –uśmiechną się.
Zabrał swoje rzeczy, wyszliśmy z pomieszczenia a on zamkną je na klucz i oboje wyszliśmy z terenu szkoły. Ta szkoła jest dla mnie jakaś pechowa pod koniec lekcji zawsze zostaje pozbawiona przytomności, Boże ale ze mnie kaleka.

Dziś znalazłam czas by dodać, rozdział który wyszedł mi średnio moim zdaniem ;P
Więc kolejny dodam w piątek
J
Zapraszam do komentowania <3